Bez kategorii

Sami dyrektorzy – a gdzie specjaliści?

W sektorze administracji jest coraz więcej dyrektorów, za to maleje liczba specjalistów. Co ciekawe, w wyborach pojawiają się hasła oszczędności w administracji, a w praktyce rośnie liczba dyrektorów…

Każdego roku w urzędach przybywa kierowniczych stanowisk, co oznacza, że mamy coraz więcej kierowników, a mniej specjalistów. Jak czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, wśród 560 osób zatrudnionych w kancelarii premiera aż 290 to dyrektorzy, naczelnicy, radcy premiera albo szefa kancelarii.

Hasła wyborcze o oszczędności w administracji nijak mają się zatem do rzeczywistości. W urzędach rządowych zdecydowanie rośnie liczba osób zajmujących stanowiska kierownicze. Warto też przypomnieć, że w 2016 roku zniesiono obowiązek organizowania konkursów na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Stąd już prosta droga do obniżenia wymagań i obsadzanie tychże stanowisk wybranymi osobami, nawet niemającymi żadnego doświadczenia w administracji.

W urzędach często likwidowane są zatem etaty specjalistów, a tworzone są stanowiska kierownicze oraz dyrektorskie. Jak zapatrują się na to same urzędy? Twierdzą, że to konieczność, bo mają więcej pracy. Absurdów jednak nie koniec.

Aby urząd mógł zatrudnić kolejnego dyrektora, musi jedynie zmienić statut urzędu i podjąć decyzję o utworzeniu nowego biura czy też departamentu – wyjaśnia „Dziennik Gazeta Prawna”. Wystarczy zatem „mieć papier” (czyli wykształcenie) oraz znajomości. Takie stanowiska są dobrze płatne, a wymagania niskie. Odwrotnie do stanowisk specjalistów – tych jest z roku na rok coraz mniej…

KKw,fot.DT/Pixabay